sobota, 19 listopada 2016

Piernik staropolski "uzdrowiony"


Jest to moja wariacja na temat dostojnego piernika staropolskiego dojrzewającego. Uzdrowienie polega na tym, że zrobiłam ten piernik na samym miodzie, bez cukru. Zamiast białej mąki pszennej użyłam orkiszowej z pełnego przemiału (piernik wychodzi mi też całkiem dobrze z bezglutenowej  mąki gryczanej). Mleko krowie zastąpiłam z powodzeniem domowym mleczkiem migdałowym. Przyprawę do piernika zrobiłam sama z klasycznych korzeni, o leczniczych właściwościach których pisałam tutaj.
Piernik wyszedł bardzo pierny (czyli aromatyczny po staropolsku), dostojny i... przyjazny dla przewodu pokarmowego :) Zniknął dużo szybciej niż się pojawił ;)

Składniki:
500 g miodu naturalnego
200 g masła (82%)
50 ml oliwy z oliwek
1 kg mąki orkiszowej z pełnego przemiału
lub gryczanej
3 jajka
120 ml mleczka migdałowego
3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
½ łyżeczki soli
4 łyżki domowej przyprawy do piernika
1 łyżka cynamonu
2 łyżki kakao naturalnego lub karobu (można pominąć)

Do przełożenia:
800 g (2 słoiki) domowych powideł morelowych

Na polewę:
2 łyżki oleju kokosowego, 
2-3 łyżeczki cukru, 
1-2 łyżki wody, 
3 łyżki kakao naturalnego. 


Wykonanie:
1. Miód, cukier i masło ogrzewam, mieszając, w szerokim rondlu na gazie. Składniki mają się ze sobą połączyć, jednak masa nie powinna się zagotować. Następnie zestawiam rondel z ognia. Dodaję przyprawę sól, do piernika, cynamon i ewentualnie kakao/karob. Odstawiam do wystygnięcia. Sodę rozprowadzam w mleczku migdałowym.

2. Do przestygniętej masy (nie może parzyć przy dotknięciu) wsypuję stopniowo mąkę i wbijam kolejno jaka. Na końcu dodaję sodę z mlekiem.

3. Wyrabiam ciasto w rondlu, przy pomocy drewnianej łyżki, ręki lub miksera (najczęściej ręki, bo wtedy czuję je najlepiej) na jednolitą, dość gęstą, trochę lepką masę.
Następnie przykrywam rondel ściereczką o odstawiam ciasto w chłodne miejsce (np. na balkon, jednak nie dopuszczam do przemrożenia – bardziej bezpieczne jest w lodówce), gdzie leżakuje przez 3 tygodnie.

4. Po upływie tego czasu wyjmuję ciasto na stolnicę, dokładnie wyrabiam, formuję kulę i dzielę na 4 części. (Mój piernik ma 4 warstwy. Piekę je po kolei, studzę na kratce i układam na desce.)
Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni C.

5. Każdą kulę rozwałkowuję w prostokąt o wymiarach dużej blaszki do pieczenia i grubości ok. 5 mm. (Ciasto jest zwarte i dość sprężyste, nie ma więc problemu z przeniesieniem go do formy. Można też ułożyć je na papierze do pieczenia i przenieść na blaszkę razem z nim.) Wstawiam do piekarnika na ok. 15 minut (do suchego patyczka). Lekko złocistą warstwę piernika wyjmuję razem z papierem na kratkę. W czasie, kiedy stygnie, układam na blaszce kolejną warstwę. W ciągu godziny gotowe są wszystkie cztery płyty piernika.

6. Kiedy całkiem wystygną, przekładam je domowymi powidłami, tym razem z moreli (przepis na domowe powidła morelowe bez cukru zamieściłam tutaj. Układam między dwiema deskami, obciążam kilkoma książkami i odstawiam na dobę (może być temperatura pokojowa), aby warstwy związały się z nadzieniem.

7. Następnie ostrym nożem wyrównuję boki (właściwie krojeniem zajmuje się mój Mąż, który słynie z precyzji). Wierzch piernika dekoruję błyskawiczną polewą czekoladową (2 łyżki oleju kokosowego, 2-3 łyżeczki cukru, 1-2 łyżki wody, 3 łyżki kakao naturalnego gotuję w rondelku przez 2 minuty, ciągle mieszając; zdejmuję z ognia, a kiedy zacznie gęstnieć, wylewam na piernik i rozprowadzam szpatułką lub łyżką).



Gotowy piernik kroję wzdłuż na 3 części a następnie na kromki grubości palca.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz