środa, 17 sierpnia 2016

Węgierskie leczo, czyli lecsó




Lubię różnokulturowe inspiracje kulinarne, dzięki którym moja prozdrowotna, immunoprzyjazna kuchnia rozkwita kolorami i aromatami. Ponieważ ostatnio dość często bywam na Węgrzech, po raz kolejny sięgam do węgierskiego skarbca kulinarnego. Dzisiaj leczo, po węgiersku lecsó. Nie z boczkiem, nie 
z kiełbasą - oryginał przyrządza się ze strąków papryki, pomidorów, cebuli, smalcu, mielonej słodkiej papryki i odrobiny soli. 



Składniki:
6 dużych strąków słodkiej papryki w różnych kształtach i kolorach
4 pomidory
1 cebula
4 łyżki oliwy z oliwek
(Mistrz Gundel zaleca smalec)
plasterek wędzonej słoniny
(można pominąć)
2 łyżki słodkiej mielonej papryki
kilka łodyżek natki pietruszki
ewentualnie nieco ostrej pasty paprykowej
sól do smaku

1. Paprykę oczyszczam z gniazd nasiennych i kroję na cienkie paski. Jeśli jest ostra, wykrawam dokładnie "żyłki" i polewam wrzątkiem, który nieco łagodzi ostrość.
2. Pomidory miksuję razem ze skórką, cebulę kroję w piórka.
3. W dużym rondlu roztapiam tłuszcz, (w wersji "mięsnej" podsmażam drobniutko pokrajaną słoninę), rumienię na nim cebulę. Dodaję mieloną paprykę, szybko mieszam, dorzucam pokrajane strąki papryki, wlewam zmiksowane pomidory. Całość duszę na średnim ogniu przez ok. 15 minut.





Tak przygotowane leczo w tradycyjnej kuchni węgierskiej traktowane jest jako przystawka lub zakąska. Aby stało się samoistnym daniem, Mistrz Gundel zaleca dodatek pokrojonej w plasterki kiełbasy, ryżu lub wbicie jajka. Ja osobiście dla głodomorów proponuję "wgotowanie" (czyli dodanie po 5 minutach) pokrajanych w kostkę lub w dość cienkie cząstki ziemniaków, które w gotowaniu nabierają wspaniałego paprykowego aromatu...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz