niedziela, 10 stycznia 2016

"Czufowe" ciasteczka

Zdrowe ciasteczka z wytłoków orzechowych, karobu i melasy karobowej

Niedawno nabyłam niebywale zmyślne urządzenie, które spełniło moje odwieczne marzenie
o produkcji domowych mleczek roślinnych, "dobrych, jak kupne". Właściwie jest to jakieś czarodziejskie sito, które współpracuje ze zwykłym blenderem-żyrafą. Nazywa się trochę dziwnie: chufa (żeby nie było zbyt prosto, po polsku wymawia się: "czufa"). Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła małego riserczu na temat pochodzenia tej nazwy. I co się okazało? Chufa to nazwa migdałów ziemnych, z których w Hiszpanii robi się orszady, czyli napoje z przecieranych ziaren. Ma sens.
Przy okazji dowiedziałam się, że migdał ziemny, zwany także ciborą jadalną i "tygrysim orzechem", to roślina, która spożywana była już w starożytnym Egipcie. I że owe "migdały" to w rzeczywistości malutkie bulwy cibory. Roślina ma wiele właściwości leczniczych.
Tak czy owak, mam teraz nieograniczone możliwości komponowania różnych funkcjonalnych koktajli i mleczek, na przykład mleczka z gryki, słonecznika, orzechów....



Problemy z cukrzycą, układem sercowo-naczyniowym, nowotworami? - proszę bardzo, już miksuję mleczko migdałowe z daktylami i jagodami goji. Nawracające infekcje uszu i górnych dróg oddechowych u dzieci? - zastępuję mleko krowie (i wszelkie wyroby z niego) smacznymi i leczniczymi mleczkami z kaszy jaglanej, niepalonej gryki, migdałów, pestek dyni, daktyli. Osteoporoza i słabe kości? - oto mleczko sezamowo-ryżowe. Problemy z prostatą, robaki? - mleczko ze świeżych pestek dyni przygotowuję w niecałe 5 minut. I tak dalej.

Dzisiaj konstruktywna odpowiedź na pytanie, co zrobić z "wytłokami", czyli z tym, co pozostaje w sicie po odciśnięciu mleczka. Oczywiście można je wyrzucić, dać kurom lub przerobić na kompost. mam jednak lepszy pomysł.
W moim domu obecnie królują mleczka z orzechów i ziaren: włoskich, laskowych, kokosowych, pestek dyni i słonecznika, sezamu - obowiązkowo z dodatkiem daktyli, które nadają delikatnej słodyczy - i naturalnego olejku waniliowego, który tonizuje układ nerwowy. Po wyciśnięciu mleczka zbieram wytłoki do pojemniczka (ok. 2-3 łyżki za jednym razem) i składuję w zamrażalniku, aby nie zjełczały. Po 3-4 dniach mam już 300-400 g lekko wilgotnej masy, która w większości składa się z błonnika pokarmowego, a także z pewnej ilości białek i tłuszczy. Wtedy przystępuję do wypieku ciasteczek. Wymyśliłam kilka wersji, oto jedna z nich:




Czufowe ciasteczka z karobem

Składniki:
400 g mieszanych wytłoków z orzechów i ziaren
3 łyżki mąki gryczanej
1 łyżka roztopionego oleju kokosowego
3 łyżki karobu (mączka chleba świętojańskiego)
2 łyżki melasy karobowej
lub brązowego cukru
1 łyżka cynamonu
1 jajko (można pominąć)
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej (można pominąć)

Wykonanie:
Wszystkie składniki mieszam ręką na jednolitą masę. Z masy formuję kulki wielkości orzecha włoskiego, rozpłaszczam w dłoniach na dość cienkie placuszki i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piekę w temperaturze 180 stopni C przez 30-45 minut. Pieczone krócej są bardziej miękkie, dłużej - bardziej chrupiące.
Upieczone i wystygnięte ciasteczka można posmarować melasą karobową i oprószyć wiórkami kokosowymi. Można również udekorować je polewą czekoladową i orzechami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz