czwartek, 2 kwietnia 2015

Falafle czyli kotleciki z ciecierzycy/grochu

Falafle: kotleciki z ciecierzycy

Endendoli brzuch mnie boli
a od czego?
od fasoli
- nie wiem skąd przyplątała mi się do głowy przedszkolna wyliczanka.  Znak, że pora poruszyć temat roślin strączkowych. W naszej kulturze groch i fasola traktowane są dość pogardliwie, ot, pokarm dla ubogich, a w dodatku, wie pani, mam po nich wzdęcia i niestrawność.
Tymczasem specjaliści od żywienia, i ci na Zachodzie, i ci na Wschodzie, wychwalają strączki pod niebiosa. A że białko w nich zawarte pomaga w regulowaniu stężenia cukru we krwi, zawartości wody w organizmie, a że ogólnie pomagają w poruszeniu metabolizmu, to znowu że odżywiają florę bakteryjną jelit - naszą armię obrońców przed chorobami. Słowem - są zdrowe. Medycyna Dalekiego Wschodu podnosi ich właściwości osuszające i diuretyczne, stymulujące na kluczowe narządy wewnętrzne, a także pozytywny wpływ na seksualność.
Strączki zawierają sporo białka, trochę tłuszczy i węglowodanów, sporo potasu, wapnia, żelaza, witamin z grupy B. 
Ponieważ są nasionami, zostały wyposażone przez naturę w "substancje obronne", mające chronić je przed zjedzeniem. Stąd zapewne ich działanie podrażniające układ pokarmowy niektórych ludzi. Owe działania niepożądane można praktycznie zniwelować przez zastosowanie kilku prostych zabiegów:



1. moczenie w wodzie
2. wstępne podkiełkowanie
3. gotowanie z dodatkiem rozmaitych przypraw.

Kwestia warzyw strączkowych w codziennym jadłospisie wydaje się ponadto problematyczna, bo wiadomo, groch, fasola, soczewica, ciecierzyca są szalenie zdrowe, tylko nie bardzo wiadomo, jak je przyrządzić, aby były smaczne i strawne. Odpowiedź na fasolkową kwestię znalazłam podczas podróży po różnych krajach śródziemnomorskich. Osobiście ujęły mnie szczególnie trzy potrawy:
turecka zupa z czerwonej soczewicy
egipskie (a syryjskie jeszcze smaczniejsze) falafle
grecka fasola jaś w pomidorach
które na stałe zagościły w moim repertuarze kulinarnym.

Dziś postanowiłam uraczyć rodzinę falaflami. Przyrządzam je raz w tygodniu w wielu wersjach: z grochu, z ciecierzycy, z soczewicy, mieszane we wszystkich możliwych konfiguracjach, czasem z dodatkiem fasolki mung (pełniącej rolę żywności funkcjonalnej, ze względu na właściwości diuretyczno-przeciwobrzękowe).

Falafle
Oto przepis, tym razem w wersji z grochu i czerwonej soczewicy:
1 1/2 szklanki łuskanego grochu
1/2 szklanki czerwonej soczewicy
namoczyć w zimnej wodzie na 4 godziny
następnie (na surowo!) wrzucić do blendera i dodać
1 dużą cebulę
3 ząbki czosnku
1 pęczek natki pietruszki
1 łyżeczkę sody oczyszczonej
1 płaską łyżkę soli
1 łyżkę kuminu (kminu rzymskiego)
1 łyżkę mielonych nasion kolendry
szczyptę chili
trochę pieprzu.
Całość zmielić na jednolitą masę. Nakładać łyżką ciasto na średnio rozgrzany tłuszcz (najlepiej kokosowy). Smażyć z obu stron na złoty kolor.
U nas podaje się falafle w naleśniku z pełnej mąki orkiszowej (lub gryczanej), wody, soli i gałki muszkatołowej, z dodatkiem surówki sezonowej (dzisiaj tarta marchew z czerwoną papryką, natką pietruszki i czerwoną cebulą) i sosu jogurtowo-czosnkowego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz